Bez nazwy
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Prezentacja rezultatów projektu

   W naszym kraju jest coraz więcej zawodów, które wymierają. Na początku naszej pracy postanowiliśmy zrobic listę takich zawodów, a następnie przeprowadzić ankietę dotyczącą wiedzy na ich temat. W ankietach zawarte były również pytania na temat nazw ulic, które kojarzą się z takimi zawodami oraz lokalizacją zakładów rzemieślniczych w Poznaniu. Aby uzyskać miarodajne wyniki przebadaliśmy trzy grupy społeczne: uczniów szkoły podstawowej, starszą  młodzież, czyli uczniów gimnazjum i liceum, a także dorosłych mieszkańców naszej najbliższej okolicy. Pracę wykonywaliśmy w grupach. Do zadań z każdej grup należało skonstruowanie ankiety, przeprowadzenie ankiety oraz opracowanie wyników. 

Grupa najmłodszych uczestników ankiety liczyła 19 osób. Uczniowie szkoły podstawowej poradzili sobie doskonale z pytaniem czym zajmuje się garncarz i kowal - aż 84% badanych udzieliło prawidłowej odpowiedzi. Natomiast jedynie 26% ankietowanych wiedziało na czym polega praca introligatora. Najbardziej znaną ulicą, której nazwa pochodzi od dawnych zawodów, była ulica Garncarska, którą wymieniało aż 6 osób. Nazwy wiecęj niż trzech ulic potrafiło podać jedynie 5% pytanych. Można zatem stwierdzić, że wiedza na temat dawnych zawodów najmłodszej grupy ankietowanych osób jest zadowalająca. Niestety znajomość topografii rodzinnego miasta niewystarczająca.

 

Treść ankiety:

1. Czym zajmuje się kowal?

2. Na czym polega praca garncarza?

3. Czym zajmujesię introligator

4. Wymień nazwy ulic w Poznaniu, którye kojarzą Ci się z zawodami.

 

 

Grupa przebadanych uczniów gimnazjum liczyła 14 osób. Nikt spośród badanych nie odpowiedział prawidłowo na wszystkie zawarte w ankiecie pytania. Połowa ankietowanych wiedziała czym zajmuje się introligator, jedynie 15% procent uczestników wiedziało do jakiego rzemieślnika należy się udać, aby naprawić siodło. Trochę lepiej przedstawia się wiedza na temat nazewnictwa poznańskich ulic. Tu najczęściej wymienianymi ulicami były: Szewska, Młyńska i Garncarska.

 

Treść ankiety:

1.  Czym zajmował się:introligator?
 
2. Czym zajmował się stelmach?
 
3. Do jakiego specjalisty wybrałbyś się, aby wykonać siodło?
 
4. Gdzie w Poznaniu znajduje się zakład garncarski?
 
5. Wymień ulice, które kojarzą Ci się ze starymi zawodami.
 
 Prawidłowej odpowiedzi na pierwsze pytanie, czyli zajmuje się oprawianiem książek udzieliło 50% ankietowanych. Natomiast odpowiedź na drugie pytanie brzmi : stelmach to rzemieślnik zajmujący się konserwacją kół i części do wozów i bryczek. Niestety nikt z pytanych osób nie znał prawidłowej odpowiedzi. Dobrą odpowiedzią na kolejne pytanie jest rymarz. Jedynie 15% ankietowanych udzieliło poprawnej odpowiedzi. 
Na czwarte pytanie od nikogo nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Mimo tego, że w każdej z pięciu dzielnic
znajduję się choć jeden zakład garncarski, to jednak najwięcej tych zakładów znajduję się w dzielnicy Stare Miasto na przykład na osiedlu Władysława Jagiełły jak i przy ulicy Sarmackiej.
Ostatnim naszym pytaniem była prośba skierowana do ankietowanych, aby wymienili ulice, które
kojarzą im się ze starymi zawodami. Uczniowie wymienili ulice takie jak: Młyńska, Garbary,
Bednarska, Garncarska, Stolarska oraz Szewska. Podsumowując wyniki tej ankiety można stwierdzić, że młodzież w wieku od 13 do 16 lat nie zna starych zawodów, nie wiedzą także, że istnieją  w Poznaniu zakłady rzemieślnicze tego rodzaju.
 
 
 
 

Treść ankiety:

1.Co robi garncarz?

2.. Do kogo udałby się pan/pani, aby naprawić broń?

3. Czy w Poznaniu jest zakład kowalski?
 
4. Czy potrafi pan/pani wymienić dwie ulice związane ze starymi zawodami?
 
5. Do czego służy prawidło?
 
Grupa najstarszych uczestników naszej ankiety była jednocześnie najliczniejsza - 31 osób. Na pierwsze pytanie wszyscy odpowiedzieli poprawnie, nazwy ulic pochodzące od dawnych zawodów znało aż 95% pytanych. Bardzo duży odsetek ankietowanych wiedział również do kogo należy się udać, aby naprawić broń, bo aż 85% uczestników ankiety. Trochę ponad 1/3 ankietowanych wiedziało, czy w naszym mieście jest warsztat kowalski (38% pytanych osób). Najwięcej problemów przysporzyło ankietowanym prawidło, bo jedynie 15% spośród wszystkich uczestników wiedziało do czego ono służy. Grupa ta była zróżnicowana wiekowo. Można jednak stwierdzić, że najmniej poprawnych odpowiedzi udzielili ludzie w wieku poniżej 20 lat, a najwięcej poprawnych osoby w wieku 60+. Ludzie ci mają również o wiele większą wiedzę na temat nazewnictwa ulic kojarzących się z dawnymi zawodami. Podsumowując można stwierdzić, że im starsi uczestnicy ankiety, tym wiedza na temat zawodów i rodzinnego miasta większa.

 

Kolejnym naszym zadaniem było wyszukanie ulic na terenie Poznania, których nazwy pochodzą od zawodów. Skupiliśmy się nie tylko na ich lokalizacji, ale również na ich historii. Przedmiotem naszych badań była oczywiście między innymi ulica Garncarska (najbardziej znana wśród naszych ankietowanych).
 
Ulica Garncarska
 
Ulica ta ma długość 156m. Powstała 1807r. Znajduje się na Starym Mieście.
Jest to niepozorna i jednocześnie zaniedbana uliczka pomiędzy Świętym Marcinem a ulicą Taczaka.
Nazwa tej bocznej uliczki wywodzi się tutaj lokalnego ośrodka wytwarzania ceramiki. Z czasem
jednak zabudowa mieszkaniowa wyparła rzemieślników. Wiadomo, że w 1807r. zamieszkiwało
na Garncarskiej jeszcze trzech mistrzów garncarskich.
 
 
 
 
 
Ulica Garbary
 
Znajduje się również na Starym Mieście.
Garbary zlokalizowane były w średniowieczu pomiędzy wschodnimi murami Poznania, a
Chwaliszewem. Stanowiły wąską, długą osadę służebną.
Mieszkańcy Garbar zajmowali się przede wszystkim oprawianiem skór, byli to garbarnicy, zwani
też skórnikami. Fach ten wymagał dostępu do dużych ilości wody, co zapewniały Warta z jednej
strony, a fosa miejska z drugiej
W XIX wieku przy ulicy Garbary powstały reprezentacyjne, wielopiętrowe kamienice w stylach
historycznym i secesyjnym. Powstawały tu także liczne niewielkie zakłady przemysłowe, często
w podwórzach.
 
 
 
 
 
Plik:Rzeźnia Garbary RB1.JPG
 
 
Ulica Hutnicza 
 
Zlokalizowana w dzielnicy Wilda. Osiedle - jako osadę mieszkaniową dla robotników kolejowych - zaczęto budować w 1910r. Całe osiedle położone przy ul. 28 Czerwca, zbudowane jest na planie prostokąta. Od strony ul. 28 Czerwca wybudowano duże domy wielorodzinne, czteropiętrowe w środku osady natomiast małe jednorodzinne, szeregowe lub wolnostojące. Wewnątrz osady można znaleźć małe placyki i duży obszar zielni powstały z połączonych ogródków. Domki osiedla stojące wzdłuż jednej strony ul. Hutniczej (zamykające osiedle od wschodu) znajdują się formalnie przy ul. 28 Czerwca.
 
 
ul.Hutnicza - Poznań
 
 
Ulica Stolarska
 
Znajduje się na Grunwaldzie.
Nazwa pochodzi od mieszczącej się przy niej siedziby spółki stolarskiej, za czasów pruskich dochodziła z Grunwaldzkiej tylko do budynku dawnego browaru o nazwie Bawaria. W latach 1932-1936 dokonano  przebudowy tego budynku na kościół parafialny pod wezwaniem św.Michała Archanioła. Na rogu ulicy Stolarskiej i Grunwaldzkiej znajduje się Specjalistyczny Szpital Kliniczny, przed II wojną światową Hotel Polonia (był wówczas największym hotelem w Polsce pod względem ilości łóźek - 603 sztuki).

 

Ulica Młyńska
 
Znajduje się w centrum Poznania (Stare Miasto), pomiędzy pl. Cyryla Ratajskiego na zachodzie a ul. Solną na wschodzie.
Nazwa traktu wywodzi się od licznych w tym rejonie młynów, które pracowały napędzane siłami rzeki Bogdanki, Długość ulicy wynosi 296 m.
Przy ul. Młyńskiej znajdują się dziś między innymi:
- budynek PZU
- pomnik Dzieci Czerwca 1956
- gmach Sądu Powiatowego
- areszt śledczy
- pomnik Ofiar Więzienia
 
 

Ulica Masztalarska

Znajduje się na Starym Mieście. Istniała już w średniowieczu, jednak dopiero w wieku XIX otrzymała obecną nazwę. Przed rokiem 1914 przedłużono ją na linii ówczesnej ulicy Katarzyńskiej. W wieku XIX przy ulicy Masztalarskiej znajdował się tabor miejski. 

 
 
Ulica Masztalarska 1
 
Podsumowując można powiedzieć, że większość tych ulic zlokalizowana jest w dzielnicy Stare Miasto. Ma to z pewnością związek z historią Poznania, ponieważ kiedyś przy tych właśnie ulicach mieściły się liczne zakłady rzemieślnicze różnych typów. Dziś jedynie nazwy ulic przypominają nam o tym fakcie, ponieważ po zakładach tych nie ma często nawet śladu.
 
Kolejnym etapem naszego projektu były wizyty w kilku wybranych zakładach rzemieślniczych. Pierwszym z nich był zakład introligatorski, który mieści się przy ulicy Wierzbięcice w Poznaniu.
INTROLIGATOR - to specjalista zajmujący się oprawą książek.
Sam właściciel oprowadził nas po swoim zakładzie, opwiedział o jego historii i zapoznał z tajnikami pracy introligatora. Jest to zakład z pięćdziesięcioletnią tradycją, istnieje od 1962 roku. Zatrudniał wtedy około dziesięciu pracowników, dziś niestety z powodu niewielkiej ilości zleceń tylko die osoby - właściciela i jego syna. Kiedyś przy tej samej ulicy istniało aż pięć tego typu zakładów, obecnie został tylko ten jeden. Brakuje również następców. Właściciel zakładu powiedział nam, że od dziesięciu lat nie miał ani jednego ucznia, któremu mógłby przekazać swoją wiedzę. Wszystko wskazuje na to, że za kilka lat nie będzie wcale tego typu zakładów, ani ludzi wykonujących ten zawód.
Dziś w zakładzie można zlecić wykonanie oprawy nowych książek, dokumentów lub naprawy zniszczonych opraw. Dowiedzieliśmy się, że oprawy dzielimy ze względu na sposób połączenia wkładu z okładką. Rozróżniamy oprawy proste, złożone i specjalne.

 

  • Oprawa prosta - bezpośrednie połączenie grzbietu wkładu z częścią grzbietową okładki, poprzez sklejenie, zszycie drutem czy nićmi.
  • Oprawa złożona - połączenie wkładu z okładką przy pomocy wyklejki, która może zostać wzmocnione poprzez skrzydełka paska grzbietowego i ewentualnie zwijkę (woreczek, rurka).
  • Oprawa specjalna - połączenie wkładu z okładką w odmienny sposób niż w oprawie prostej lub złożonej. W oprawie specjalnej może istnieć jednocześnie połączenie identyczne jak w oprawie prostej i złożonej (klejenie lub szycie i wyklejka). Inne możliwości łączenia wkładu z okładką w typie oprawy specjalnej to łączenie spiralą , grzebieniem, listwami, śrubami itp.

W zakładzie stosuje się różne tworzywa na oprawy:  skórę (zamsz), marmurek (papier), płótno introligatorskie, imitację skóry, a także papier poddany kaszerowaniu. 

Kaszerowanie to uszlachetnienie wyrobu papierniczego polegające na oklejaniu cienkim ozdobnie zadrukowanym papierem papieru znacznie grubszego, kartonu, a nawet tektury falistej w celu dekoracyjnym. 

Zewnętrzna osłona książki składa się ze sztywnych okładzin oraz grzbietu; pierwsze osłony książki powstały we wczesnym średniowieczu. Okładziny wykonywano wówczas ze srebrnych lub złoconych blach, na które nakładano płytki z kości słoniowej, szlachetne kamienie lub z twardego drewna obciąganego skórą, niekiedy pergaminem, z wytłoczonymi ornamentami i z okuciami. Byliśmy między innymi świadkami wytłaczania złotego napisu na oprawie książki wykonanej z płótna introligatorskiego. Okazuje się, że introligator musi posiadać również umiejętności zecerskie, ponieważ sam potrzebny napis każdorazowo układa. Następnie pomiędzy gotowy napis a oprawę książki, wkładany jest cienki arkusz folii i całość trafia pod prasę introligatorską.
 
 
Inne niezbędne w  warsztacie introligatora maszyny to:
 
* bigówka - maszyna przeznaczona do bigowania (przegniatania, wygniatania,) okładek
miękkich i innych wyrobów galanterii introligatorskiej
 
*  złamywarka, falcówkamaszyna introligatorska do falcowania czyli składania arkuszy na określony format składki
 
*  trójnóż - maszyna introligatorska umożliwiająca okrawanie bloków książkowych z jednej, dwóch lub
trzech stron w czasie jednego taktu maszyny
 
*  krajarka - gilotyna, stosowana w introligatorstwie maszyna jedno lub wielonożowa służąca do cięcia,
krajania, przekrawania itp. ułożonych wielowarstwowo zadrukowanych lub niezadrukowanych arkuszy papieru lub bloków książek
 
Drugim zakładem, który odwiedziliśmy był zakład gorseciarski mieszczący się przy ulicy Głogowskiej.  
GORSECIARZ to specjalista zajmujący się szyciem biustonoszy i gorsetów. 
Właściciele zakładu prowadzą działalność od ponad trzydziestu lat. Mimo całkiem sporej grupy stałych klientek (około 200 osób), dla których szyją bieliznę na indywidualne zamówienie, uważają, że ich rzemiosło jest coraz mniej popularne. Regularnie prowadzą przyuczenie do zawodu. Właścicielka też trafiła do zawodu taką właśnie drogą - uczyła się go praktycznie w zakładzie gorseciarskim przy ulicy Wierzbięcice, następnie zdawała egzaminy w Izbie Rzemieślniczej. Tytuł mistrza pozwolił jej otworzyć własny zakład gorseciarski.Podstawowa umiejętność, która jest wymagana, to umiejętność szycia na maszynie, ważna jest także dokładność, cierpliwość i zmysł estetyczny.
Zapoznaliśmy się z całym procesem produkcji staników, używanymi maszynami i stosowanymi materiałami. Pierwszym etapem produkcji stanika jest zrobienie jego wykroju. Właścicielka korzysta z gotowych wzorów, które jednak sama bardzo często modyfikuje w zależności od potrzeb. Jedem stanik składa się aż z dwunastu części, które następnie należy odpowiednio zszyć ze sobą  W tym celu używa się maszyn do szycia. Dowiedzieliśmy się, że do uszycia jednego stanika potrzeba aż dziewięciu maszyn. Najlepsze maszyny to maszyny amerykańskiej firmy Union Special założonej w 1881 roku, Union Special jest najstarszym, największym i bardzo cenionym ze względu na wysoką jakość producentem maszyn do szycia.  Bardzo często, aby usztywnić stanik lub gorset stosuje się fiszbiny. Dziś są to plastikowe lub metalowe cienkie pręciki, które wszywa się w gotowy wyrób. Kiedyś jednak używano innego tworzywa - oryginalne fiszbiny robione były z płyt rogowych, które zwisają w jamie gębowej wieloryba i służą wielorybom do filtrowania wody morskiej, dzięki czemu osadza się na nich zooplankton.  Mając na względzie ochronę przyrody i po rozpowszechnieniu tworzyw sztucznych,  zrezygnowano z tego zwyczaju i zastąpiono oryginalne fiszbiny wyrabianymi z tworzywa sztucznego lub drutu, choć sama nazwa pozostała do dzisiaj.
Okazuje się również, że potrzebne do wyrobu bielizny materiały na ogół pochodzą z importu. Natomiast działająca od lat firma "HAFT"  z Kalisza jest producentem wszystkich elementów ozdobnych stosowanych w zakładzie, czyli koronek, ozdobnych lamówek itp.
Uszycie całego stanika, choć wygląda to niezwykle skomplikowanie, zajmuje doświadczonej gorseciarce około 15 minut. Jak dowiedzieliśmy się od naszej rozmówczyni sytuacja w tej grupie zawodowej też zmieniła się na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Kiedyś takich zakładów było bardzo dużo na terenie naszego miasta. Obecnie coraz rzadziej można taki zakład spotkać. Jej zdaniem przyczyną jest masowa produkcja bielizny, która zalewa nasz rynek. Produkowane masowo staniki nie są dobrej jakości, ale ich konkurencyjna cena z pewnością zachęca konsumenta do ich kupna.
Podsumowując należy powiedzieć, że jest to przyczyna "wymierania" tego typu zakładów, a co się z tym wiąże również samego zawodu.
 
 
 
Ostatnim zakładem rzemieślniczym, który odwiedziliśmy był zakład szewski zlokalizowany na Osiedlu Przyjaźni.
SZEWC - zajmuje się naprawą i wyrobem butów.
Jest to firma rodzinna z kilkudziesięcioletnim stażem. Obecny właściciel przejął prowadzenie zaladu po swoim ojcu. Również u niego uczył się zawodu, a następnie zdawał egzamin mistrzowski w Izbie Rzemieślniczej.
Podczas wizyty w zakładzie zostaliśmy zapoznani z wszystkimi maszynami używanymi podczas naprawy lub wyrobu butów, stosowanymi materiałami, a także sytuacją ekonomiczną. Obecnie wszystkie zlecenia dotyczą naprawy obuwia, od wielu lat nikt nie zamawiał butów na miarę. Jak się dowiedzieliśmy dziś takie buty to prawdziwy luksus. Realizacja zamówienia, to dwa do czterech tygodni, natomiast koszt waha się od 1500 do 2000 złotych. Nic zatem dziwnego, że nie ma zbyt często takich zamówień. Najlepszym surowcem do wyrobu butów jest skóra wołowa lub kozia. W zakładzie do naprawy, ewentualnie wyrobu butów używa się włoskich nici, natomiast najlepszej jakości podeszwy (najbardziej trwałe) robi się z importowanej gumy (z Norwegii). Do klejenia najlepszy jest klej żywiczno-smolny nazywany bardzią wyrabiany przez samych szewców.
W zakładzie szewskim niezbędne są następujące maszyny i narzędzia:
  • maszyna do szycia - właściciel używa maszym marki SINGER
  • szlifierka (polerka) -  przeznaczona do obróbki wykańczającej (wyszlifowania) utwardzonych powierzchni butów uprzednio obrobionych innymi metodami
  • kopyto szewskie - narzędzie używane do formowania butów, kopyto może być używane zarówno jako miara uniwersalna, jak i przygotowane dla konkretnej osoby
  • wiertarka - do nawiercania otworów w wąskich obcasach typu szpilka
  • młotek szewski – jedna część jest wypukła, dostosowana do wbijania gwoździ w miękkie powierzchnie (skórę), natomiast po drugiej stronie są wygięte „łapki” do wyciągania gwoździ
  • szpikulec – czyli duża szpila oprawiona w rękojeść służąca do przebijania otworów w skórze dla umożliwienia szycia
  • szydło - to ostra szpila z rękojeścią, przy ostrzu szpili jest otwór na nitkę

Dowiedzieliśmy się podczas wywiadu, że największym problemem zakładu są stale rosnące ceny czynszów, a także całkiem spora liczba nie odebranych zleceń - w zakładzie znajduje się specjalna półka na buty, po które nie zgłosili się właściciele, a tym samym nie zapłacili; cena usług nie może być za wysoka, aby nie stracić klientów, co musi powodować wydłużenie czasu pracy, aby zakład przynosił dochód i pozwolił na utrzymanie się.

 
 
 
W dzisiejszym świecie sytuacja opisanych przez nas zawodów jest coraz gorsza. Wiele z tych zakładow boryka się z problemami zarówno finansowymi jak i personalnymi. Obecnie młodzież coraz rzadziej wybiera naukę zawodu, najczęściej wybierane szkoły to licea ogólnokształcące. Poza tym brakuje dobrych szkół zawodowych, które kształciłyby w wybranych zawodach. Chociaż każdy z odwiedzanych przez nas rzemieślników mówił, że zawodu uczył się w warsztacie, a następnie zdawał egzamin mistrzowski w Izbie Rzemieślniczej. A zatem nie zawsze brak odpowiedniej szkoły jest przeszkodą, by wykonywać dany zawód.  
Kolejnym problemem jest postępujący rozwój technologii, który pozwala na masową produkcją wielu wyrobów.  efekcie czego, nasz rynek zalewany jest przez tanie wyroby z importu, przy których ręcznie
i na konkretne zamówienie wykonane produkty nie mają szans - są zbyt drogie. Konsumenci wybierają produkt tani, choć gorszej jakości. Z tego powodu ludzie bardzo często nie mogą już wykonywać zawodu swoich ojców, ze względu na nieopłacalność tego zajęcia. Najprawdopodobniej za parę lat nie będzie już szewców, introligatorów, garncarzy i wielu innych zawodów. Będziemy musieli  poradzić sobie bez tych rzemieślników.  I najprawdopodobniej poradzimy, lecz z pewnością pozostanie po nich pustka w naszej historii zawodów. Dlatego mamy nadzieję, że nasz projekt choć trochę pozwolił ocalić je od zapomnienia.
 
 
 
 
 
 

 

 

 

Drukuj artykuł
Barbara Olek, Aktualizacja: 31-05-2013 18:48:24