• 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Zabytki architektury

 

ZABYTKI

ARCHITEKTONICZNE

GMINY KOTLIN                                                                                                                                                                              ,, Legenda o kotlińskim parku”


W kotlińskim parku przy stawie mieszkał w pałacu dziedzic wraz z żoną. Para bardzo się kochała i była sobie zawsze wierna. Kiedy dziedzic zmarł, kobieta zaczęła się dziwnie zachowywać. Służba zaobserwowała, że rozmawia z niewidzialną istotą i że często wychodzi na nocne spacery do parku.

Pewnej nocy jedna ze służących postanowiła sprwdzić, dokąd o tak późnej porze chodzi jej pani. Kiedy dziedziczka wyszła do parku, dziewczyna, kryjąc się za drzewami, podążyła za nią. Wdowa weszła do parkowej altanki. Kiedy wybiła godzina dwunasta, dróżka do altany zacząła zbliżać się postać ubrana w czarną peleryne i w cylinder, który zawsze nosił dziedzic. Dziewczyna, mimo iż była przerażona, postanowiła posłuchać, o czym rozmawiają zakochani.

-Kochanie, tak bardzo za toba tęsknię- rzekła kobieta

-Nie martw się, teraz już na zawsze będziemy razem i nic nas nie rozdzieli- odpowiedział mężczyzna i czule ja objął.

Dziewczyna, obawiając się, że zostanie zauważona, szybko uciekła do pałacu i położyła się spać. Kiedy o świcei wstała do pracy, w pałacu panowało straszne zamieszanie. Okazało się, że ogrodnik znalazł w altanie martwą dziedziczkę, a obok niej leżał czarny cylinder. Od tej pory wielu ludzi twierdziło, że noca widziało spacerujaca po parku parę: kobietę w białej sukni i mężczyznę w czarnym cylindrze, trzymających się za ręce.



Klaudia Bartczak

kl. II Gimnazjum w Woli Książęcej

Na podstawie opowieści babci- Krystyny Bartczak


Kościół pod wezwaniem

św. Kazimierza Królewicza w Kotlinie


Obecny kościół stanął ponad sto pięćdziesiąt lat temu w 1858 r. Jego budowę rozpoczęto w 1855 r. a wnętrze wyposażono do 1868 r. Budowę rozpoczął ks. Wojciech Niedzielski, a kończył ks. Stanisław Rymarkiewicz. Głównym fundatorem był Teodor Mukułowski.

Kościół jest orientowany (usytuowany wschód-zachód), neogotycki, jednonawowy, murowany z cegły, bezwieżowy z sygaturką, z boczną kaplicą oraz niższą od nich zakrystią. Długość kościoła wraz z zakrystią wynosi 29m, szerokość 11m, wysokość 8,5m.

Kościół jest podpiwniczony, jedynie pod kaplicą znajduje się grobowiec rodziny Mukułowskich.

Wnętrze utrzymane jest w stylu barokowym. Ołtarze frewniane o tym samym układzie konstrukcyjnym i rytmicznym, polichromowane ze złoceniami. Są znacznie starsze, bo pochodzą z kościoła z 1734 r. Stąd obecny kościół wybudowano niejako ,,do ołtarzy”.

W czasie II wojny światowej kościół służył Niemcom jako magazyn. Obraz z głównego ołtarza jest kopią obrazu Murilla znajdującego się w Rzymie. W ołtarzu bocznym św. Kazimierza znajduje się powiększona kopia św. Kazimierza. Obraz ten został 29 I 1868 roku poświęcony przez papieża Piusa IX. Obraz św. Jana z Dzieciątkiem został ofiarowany po zakończeniu II wojny światowej przez żołnierzy Armii Krajowej.

W głównym ołtarzu znajdują się relikwie św. męczenników Urbana i Lididiusza.

 


Zespół dworski w Kotlinie

(dwór, park, spichlerz)


Dwór w Kotlinie pobudowany został w 3 ćwierci XVIII w., w czasie gdy właścicielem majątku był Ludwik Roszkowski. Jego remont i niewielka przebudowa nastąpiła przed 1880r., kiedy dobra kotlińskie znajdowały się w posiadaniu Mukułowskich. O randze dworu decyduje przede wszystkim jego drewniana konstrukcja szkieletowa. Konstrukcje takie można było znaleźć tylko w Wielkopolsce. Na innych terenach Polski takich budynków nie było. Charakterystyczną cechą dworu w Kotlinie są wysunięte i kryte osobnym dachem części narożne budynku tzw. alkierze. Do dziś w Wielkopolsce przetrwało tylko 5 takich dworów alkierzowych, które w XVIIIw. były synonimem siedziby szlacheckiej. Z wielu ciekawych informacji o dworze kotlińskim nie można pominąć także nazwiska jego budowniczego. Na pławi więźby dachowej zachowała się inskrypcja, że został on zbudowany przez Macieja Nowaka.

 

 

,, Legenda o powstaniu Sławoszewa”


Działo się to za panowania króla Władysława Łokietka na terenie dzisiejszej gminy Kotlin.

Pewien młody i bardzo dzielny rycerz o imieniu Sławosz otrzymał w posiadanie od swojego władcy zalesione ziemie, które miał sam zagospodarować. Na tych terenach założył osadę, w której zamieszkało ponad 1000 ludzi. Gdy budowa dobiegła końca, pojawił się problem: jak nazwać nowy gród. Jednak po pewnym czasie mieszkańcy zapomnieli o kłopocie, gdyż pojawił się inny, dużo poważniejszy. Wróg zaatakował wioskę, ludzie byli w ogromnym niebezpieczeństwie. Otuchy dodawał im ich przywódca, mówiąc :

- Chwyćcie za broń i walczcie o swoją własność!

- Niech żyje Sławosz, nasz dobrotliwy pan!!! - wołali chórem jego poddani.

   Mężczyzna odznaczał się wielką odwagą i walecznością. Niejednokrotnie udowodnił, że jest godny posługi u króla Polski. Dla mieszkańców wsi zawsze był autorytetem i wzorem. Zawdzięczano mu również budowę parafialnego kościoła. Jego bohaterskie czyny odbijały się głośnym echem w całym państwie. Za odwagę i bezinteresowną pomoc ubogim ludziom władca kilkakrotnie go nagradzał. Także i teraz młodzieniec stanął na wysokości zadania. Wraz z grupą innych rycerzy odparł ataki wroga i obronił wioskę. Przez wiele dni i nocy z szablą w dłoni strzegł swoich podwładnych. Niestety, w ostatniej walce został śmiertelnie zraniony. Zmarł po paru dniach. Jego ostatnie słowa brzmiały :

- To wszystko jest wasze, zbudowaliście to własnymi rękoma. Nie pozwólcie, by ktoś wam to odebrał. Do zobaczenia przyjaciele...

    Ludzie go opłakiwali i jeszcze długo mile wspominali. Nigdy nie zapomniano o jego naukach                 i mądrych słowach.

    Kilka miesięcy po jego śmierci mieszkańcy osady postanowili nazwać wioskę imieniem swojego wybawcy i bohatera. Tak właśnie powstał Sławoszew.

                                                                                          

       Magdalena Nawrot

                                                                          Gimnazjum w Woli Książęcej

                                                        Na podstawie opowieści babci - Marianny Nawrot



,, Legenda o Tajemnym przejściu w Sławoszewie”


Nie ze siedmioma rzekami i nie za siedmioma górami, ale w niewielkiej miejscowości, na terenie gminy Kotlin, w Sławoszewie mieszkała bardzo ładna, bogata, mądra hrabina. Niestety, jak to często ze szlachciankami bywa, była ona straszne zarozumiała, lubiła wywyższać się. Był czerwcowy wieczór. W miejscowym szynku spotkała się dwóch chłopców z wioski.

- Słyszałeś, Staszek, że nasz hrabina rozdaje pieniądze? - pytał Jakub.

- Nic na ten temat nie wiem, ale jeśli tak, to udajemy się do niej, może i nam coś skapnie - zaproponował Staszek.

- Chłopie, ona biedocie to nie da. Przecież słyszałem, jak mówią we dworze, że gardzi ubogim.

- A to ci jędza! - dodał oburzony chłop. - Ej, to komu ona rozdaje te swoje talarki? - zaciekawił się.

- Wszystko daje do kościoła.

Jak głosi legenda, sławoszewska hrabina cały swój majątek przeznacza na kościół. Ufundowała dwie ogromne, piękne zdobione ławki (prawdopodobnie ich resztki znajdują się w stodole miejscowego proboszcza),ale tylko ona mogła w nich siedzieć. Kupiła piękny dywan, po którym tylko ona mogła stąpać. Ludzie na wsi drwili z niej, bo uważali, że chce przekupić samego Boga.

- To nie z czystej pobożności ta hojność - mówiły pod kościołem kobiety.

- Ona myśli, że za te wszystkie grzechy, za to wywyższanie się, za pogardę do nas przekupi Boga? - głośno rozmyślała druga sąsiadka.

- To się nasza hrabina myli! - krzyknęła kolejna gospodyni.

Mijały kolejne lata. Hrabina robiła się coraz okrutniejsza dla chłopstwa. Następnej wiosny dwóch poddanych usłyszało jej rozmowę z hrabiną.

- Irytuje mnie fakt, że muszę do kościoła iść tą samą drogą co chłopi. Przecież oni są okropni, brzydko ubrani, śmierdzą obornikiem. Ja już dużej nie wytrzymam tego - żaliła się mężowi.

- A w dodatku, gdy pada deszcz, moknę okropnie. Moje piękne i grogie stroje niszczą się - dodawała ze łzami w oczach - a najgorsze jest to, że kobiety ze wsi patrzą na mnie z zawiścią - mówiła hrabina. Hrabia, rozumiejąc pretensję żony, postanowił wykopać podziemne przejście, które miało prowadzić z piwnicy pałacu wprost pod drzwi zakrystii. Do dzisiejszego dnia w zapiskach kościelnych znajduje się wzmianka o nim.

 Kornelia Nowicka

 Gimnazjum w Woli Książęcej

Na podstawie opowieści Marii Lukke- mieszkani Sławoszewa                                                                                                                                      



Kościół pod wezwaniem św. Zofii

w Sławoszewie


Został zbudowany w 1711-17. Wyposażenie świątyni stanowią miedzy innymi trzy barokowe ołtarze, chrzcielnica drewniana z pierwszej połowy XVII w. ze św. Janem Chrzcicielem oraz organy pochodzące z 1887 r. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z XVI lub XVII wieku. Z lewej strony ołtarza głównego mieści się ołtarz św. Zofii, patronki kościoła, wraz z rzeźbami św. Józefa i św. Jana Nepomucena z początku XVIII w.; z kolei w zwieńczeniu tego ołtarza umiejscowiony jest obraz św. Antoniego. Natomiast po prawej stronie można zobaczyć ołtarz św. Mikołaja i św. Brunona, w którego zwieńczeniu figuruje obraz św. Barbary. Obok kościoła znajduje się drewniana dzwonnica z trzema dzwonami.

Dwór w Sławoszewie

Dwór powstał w pierwszej połowie XIX wieku. Znajduje się on obok tutejszego kościoła. Na listę zabytków naszej gminy został wpisany bardzo dawno. Było to 7 marca 1970 roku. Otoczony jest wieloma starymi i przepięknymi drzewami.

,,Legenda o krzyżach w Racendowie”


Jadąc przez wioskę Racendów, można oglądać przydrożna krzyże, które dawno, dawno temu stawiano w intencji pewnych osób i zdarzeń. Legendy o tych zdarzeniach opowiadano sobie w długie zimowe wieczory podczas darcia pierza.

Kiedy jechało się do Sławoszewa przez Parzew, trudno było rozpoznać dokładną granicę tych wiosek. Jedak w pobliżu Racendowa, po lewej stronie na granicy wsi stał duży, dębowy krzyż.

Jak głosi legenda, w Sławoszewie panowała kiedyś straszna choroba zwana cholerą. Ludzie umierali masowo, chowano ich pod lasem (do dziś istnieje cmentarz daleko od wioski). Mieszkańcy Racendowa postawili krzyż, by zatrzymać morowe powietrze. Chcieli, by choroba nie przedostała się do wioski. I tak się stało. Na cholerę nie zmarł żaden mieszkaniec Racendowa.

Drugi krzyż wzniesiono przy stawie. Z miejscowych opowieści wynika, że było to bardzo dawno, dawno temu, kiedy jeszcze w Racendowie istniał dwór wraz z wielkim podwórzem, na którym stała kuźnia, gdzie naprawiano sprzęt rolniczy oraz  podkuwano konie. Pod wieczór młody dziedzic dosiadł świeżo podkutego narowistego, karego ogiera i popędził jak wiatr w stronę wioski. Gdy zbliżał się do stawu, nagle z krzaków wyskoczył czarny kot z błyszczącymi oczami. Koń stanąć jak wryty, a panicz-prawem ciążenia- wyleciał z siedzenia jak z katapulty. Tak nieszczęśliwie upadł, że stracił życie. Na miejscu tym dla upamiętnienia zdarzenia postawiono kolejny krzyż. Po śmierci panicza rozpowiadano różne legendy: a to, że był masonem, a to że zaprzedał duszę diabłu. Koty, szczególnie te czarne, spotkał okrutny los, gdyż wybito je wszystkie. a gdy zabrakło czarnych, prześladowano inne. I gdyby nie

myszy, które zaczęły zagrażać wsi, pewno do dziś nie byłoby żadnego kota w wiosce.

Po dziś dzień, gdy północ wybija, każdy z duszą na ramieniu z daleka omija to miejsce. Słyszy się tupot konia i czuje lekki powiew wiatru. To duch panicza pędzi na koniu. Tak będzie pędził, dopóki ludzie będą pamiętać i wspominać tę legendę.


Monika Pacholak

Gimnazjum w Woli Książęcej

Na podstawie opowieści dziadka Bogdana


Kościół w Racendowie

Kościół parafialny p.w. M.B. Bolesnej z 1911 r. z wieżą zwieńczoną wieloboczną kopułą z neoklacystycznym detalem architektonicznym.

,,Dlaczego Wola Książęca”

Dawni temu prze pewną osadę przejeżdżał książę ze swoimi rycerzami. Był bardzo silny. Wszyscy podziwiali jego odwagę oraz szacunek, jaki okazywał innym istotom żywym.

Cisza i spokój w wiosce przekonały go, że właśnie tu powinien zrobić postój. Był zachwycony tym miejscem.

-Pięknie tu! Duży las, cisza, świeże powietrze- oznajmił książę.

-To właśnie będzie miejsce naszego kilkudniowego odpoczynku- dodał.

Tak więc zostali. Pewnego słonecznego dnia książę postanowił pojechać na polowanie do pobliskiego lasu. Razem z częścią swojego wojska próbował upolować zwierzynę.

-Panie, zobacz, jaka piękna sarna. Strzelaj, strzelaj!- szepnął jeden z rycerzy do swojego pana.

-Wspaniała, ale darujmy jej życie, tam jest reszta stada!- powiedział książę. Nagle zza krzaków wyskoczyła wataha wilków. Uczestnicy polowania w popłochu opuszczali las. Krzyczeli do swego pana:

-Uciekaj, uciekaj książę! Lecz on przystanął i powiedział:

-Niech się stanie WOLA KSIĄŻĘCA!

Od tych słów księcia wzięła się nazwa tej miejscowości, która istnieje do dziś: WOLA KSIĄŻĘCA.


Agnieszka Bartniczak

Gimnazjum w Woli Książęcej

Na podstawie opowieści babci- Ireny Antoniewicz


Pałac w Woli Książęcej


Pałac w Słupi należy do prywatnego właściciela. Pięknie komponuje się z doliną Lutyni. Rzeka wyrzeźbiła malownicze krajobrazy. Można tu zaobserwować ciekawostkę geologiczną- dachy domów stojących tuż przy głównej drodze są na wysokości fundamentów domów położonych na równoległej stronie ulicy, położonej kilkanaście metrów dalej od rzeki. Uskok terenu jest zatem bardzo duży, jak na nizinne tereny.

Pałac został pięknie odnowiony. Pochodzi on z początku XX w. Zbudowany został w latach 1910-1915. Jest to własność prywatna.

,,Legenda o tym jak dziedzic uratował bażanty”


Na początku lat trzydziestych w kraju panował kryzys ekonomiczny.Pracodawcy miesiącami nie wypłacali pieniędzy, ludzie nie mieli za co żyć. Na wsiach tworzyły się grupy osób, które kradły pożywienie. Tak było tez w Twardowie.Pewnego razu kilka kłusowników twardowskiego folwarku wybrało się na polowanie na bażanty.

-Pójdziemy w stronę książęcego sadu- postanowili.

Tam właśnie znajdowało się sporo tych ptaków, ponieważ dziedzic lubił dokarmiać różne zwierzęta.

Był;a zimna, ciemna noc, a powietrze tak ciężkie, że nawet blask księżyca nie zdołał przebić się przez nie      i oświecić dróżki.

-Nie trafimy w ten sposób! Nawet nie zauważymy żadnego ptaka, a jeszcze sami wplątamy się w jakieś

sidła - wołał jeden z nich.Mieli ze sobą tylko małe lampki, broń schowali pod kurtki. Naboje trzymali          w kieszeniach.

-Jesteśmy na miejscu. Teraz idealna cisza -instruował najstarszy

Wszelkie rozmowy i wypowiadane pod nosem przekleństwa umilkły. Zachowali się bardzo cicho nie tylko

po to, aby nie spłoszyć zwierząt, ale także, żeby ich nikt nie zauważył.

-Latarka, podaj mi latarkę!- szepnął jeden.

Gdy świecili lampkami, wypatrując ptaków, zamiast nich ujrzeli pod drzewami człowieka.

-Patrz, ktoś tu leży. - wykrztusił jeden.

Podeszli niepewnym krokiem. Pod stopami trzeszczał chrust. Nagle w mężczyźnie rozpoznali zmarłego już dawno dziedzica. Był cały ubrany na czarno, na głowie miał także czarny cylinder.

Kłusownicy tak się przestraszyli, że od razu uciekli z sadu. Już nigdy- nie tylko oni, ale żadna inna osoba nie odważyła się tam polować na bażanty.

         

Damian Szypuła

Gimnazjum w Woli Książęcej

Na podstawie opowiadań Janiny Grali z Tarzec        


Pałac w Twardowie


Zabytkowy pałac z II połowie XIX w. Obecnie pełni rolę budynku mieszkalnego. Znajduje się w pobliżu stawu i tutejszego kościoła. Otacza go park krajobrazowy. Jest on ładny, neoklasycystyczny.


 

Kościół pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła w Twardowie


W Twardowie znajduje się neoromański kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła. Jego proboszczem jest ksiądz mgr Krzysztof Gabryelczyk. Kościół ten powstał w 1895 roku. Liczba wiernych wynosi 1230 osób. Kościół należy obecnie do diecezji kaliskiej, dekanatu jarocińskiego. Jest on otoczony ceglanym murem, który również jest zabytkiem. Kościół ma wieże iglicowom z hełmem.  W oknach znajdują się wielkie, kolorowe i piękne witraże. Najładniejszy z nich to witraż Jana Pawła II. Wnętrze świątyni utrzymane jest w jasnej tonacji. Wszystkie ołtarze są wykonane z drewna  w kolorze brązowym. W głównym ołtarzu znajduje się płaskorzeźba Matki Boskiej Częstochowskiej. Górne części ścian przyozdobione są pięknymi malowidłami.


 

Cmentarz przykościelny w Twardowie


Cmentarz ten znajduje się w okolicy twardowskiego kościoła.  Obecny proboszcz owego kościoła to Krzysztof Gabryelczyk. Usytuowany jest na niewielkim wzniesieniu tuż pod samym lasem przy drodze wiodącej do Wyszek.

 

Zespół dworski w Kurcewie

(dwór, park)



Jest to niewielki dwór w stylu renesansowej wilii włoskiej o pięknych proporcjach. Zbudowany został na planie krzyża z dobudówkami między ramionami. Główne wejście wsparte jest czterema filarami dźwigającymi taras I piętra. Wejście na ten taras jest potrójną arkadą, a nad nią trójkątny fronton. Strona ogrodowa jest bardzo oryginalna, bez zejścia. Na parterze są dwa bardzo duże prostokątne okna. Nad nimi takie same, tylko że na piętrze.Zbudowany został w II połowie XIX w. Niedawno zrujnowany budynek przeszedł na własność prywatną. Nowy właściciel rozpoczął remont. Wokół dworu rozciąga się zdewastowany park z dwoma stawami. W pobliżu zachowały się pozostałości zabudowań folwarcznych z drugiej połowy XIX wieku.

Kościół pod wezwaniem św. Barbary w Magnuszewicach


Wzniesiony w latach 1751-52r. z fundacji dziedzica wsi, Piotra Radońskiego. Podczas remontu w 1884r. dostawiono kruchtę. Ostatnio remontowany w latach 1987-1990r. Ołtarz główny i boczne barokowe z połowy XVIII w. kogo przedstawiają. Na belce tęczowej barokowy krucyfiks, przy ścianie północnej ambona z II połowy XVIII w., z figurami aniołków z XVII w. Chrzcielnica z czarą w kształcie muszli z połowy XVIII w. Ciekawostką jest to, że  między wysokością przodu kościoła, a jego tyłem wynosi kilka metrów. Jest to jeden z nielicznych kościołów drewnianych  w Wielkopolsce.


Dzwonnica drewniana w Magnuszewicach


Powstała w 1816r. Jest drewniana, kryta gontowym dachem namiotowym. Znajduje się bezpośrednio przy kościele w Magnuszewicach.

Dworek w Magnuszewicach


Dwór z końca XIX w.

ZESPÓŁ DWORSKO- FOLWARCZNY składa się z:

- dwór, murowany, 1 poł. XIX w., rozbudowany w końcu XIX w.,

- park krajobrazowy, 1 poł. XIX w.,

f o l w a r k :

- obora i stajnia, murowana z kamienia,  2 poł. XIX w.,

- obora, obok budynek gospodarczy, murowany, 2 poł. XIX w.,

- stodoła, murowana z kamienia, 2 poł. XIX w.,

- stodoła z wozownią, murowana z kamienia, 2 poł. XIX w.,

- stodoła, murowana, początek XX w.,

- spichlerz, murowany z kamienia, 2 poł. XIX w.,

- gorzelnia ze spichlerzem, murowana, 2 poł. XIX w.


 

Pałac w Orpiszewku


Ładny, piętrowy, neoklasycystyczny dwór o prostej bryle z lekko zaznaczonym ryzalitem skromnego głównego wejścia na osi, nawiązującym do renesansu włoskiego dekoracją fasady, nakryty dachem czteropiętrowym. Zbudowany pod koniec XIX w. na murach pałacu z 1815r. Jest przykładem żywotności form klasycystycznych oraz dobrego gustu fundatora i architekta. Do dziś mieszkają tam ludzie.